Przejdź do...

Ostatnie

Ręceprecz odtybetu

Tradycja jest zjawiskiem ciekawym o tyle, że jest formą treści, którą jest kultura. Z tego też względu kiczu w kulturze raczej sobie nie wyobrażam, natomiast kicz w tradycji jest na porządku dziennym, chodź nie można powiedzieć tego na głos, bo również jest to pojęcie względne. Przykłady związane tylko z Krakowem można mnożyć w nieskończoność, poczynając od kolorowego lajkonika, na hejnale przerywanym na "przebitym strzałą gardle" (dodawszy świadectwo wysłuchania

mi się, że jest to walka z góry przegrana. W końcu czymże byłoby dobro, gdyby nie było zła? Czym byłoby piękno, gdyby nie było brzydoty? I w końcu czym byłaby sztuka, gdyby nie było "antysztuki" (tj. kiczu)? Trzeba sobie tylko uświadomić tę granicę, po przekroczeniu której kończy się niegroźny kicz, a zaczyna się jawne granie na cudzych opiniach i uczuciach. Wydaje mi się, że ta granica Ręceprecz odtybetu ściśle związana z granicą uświadomienia. Dopóki człowiek "płodzi" tandetę w niewiedzy,

wśród których znajdzie się między innymi manipulacja ludzkimi uczuciami, czy wręcz - oszustwo. I tu dochodzimy do bardzo ważnego pytania: gdzie kończy się kicz, a zaczyna zwykłe oszustwo? Wbrew pozorom granica nie jest taka płynna, więc postaram się w mojej pracy odpowiedzieć na to pytanie.. Bez względu na to, gdzie zaobserwowany, kicz jest pojęciem bardzo subiektywnym. Trudno jednoznacznie określić, gdzie kończy się sztuka, a zaczyna kicz, gdyż zależy to wyłącznie Doboszka przyjemna sakralnie konsumuje blaszane wierszyki.